Kryzys w małżeństwie: Kiedy wdziera się choroba…

Kryzys w małżeństwie: Kiedy wdziera się choroba…

Ochłodzenie w małżeńskiej relacji to nie tylko ślub, mieszkanie, narodziny dzieci, czy ich odejście. To również zmaganie się z chorobą, która wdziera się często niespostrzeżenie i sączy niepokój, bezsilność, odbiera nadzieję i radość. Choroba, która zabija miłość w małżeństwie może dotknąć samych małżonków,pojawiające się dzieci albo dalszych bliskich, którymi trzeba się opiekować. W każdej sytuacji relacja jest wystawiona na ogromną próbę i bez względu na na to, czy choroba odejdzie czy skończy się śmiercią, najważniejsze jest dbać o miłość małżeńską i bliskość bez względu na okoliczności, choć wiem, że przeszkody piętrzą się pod nogami.

W chwili otrzymania wiadomości o chorobie dziecka lub małżonka, wali się cały dotychczasowy świat, wszystko staje do góry nogami…. na chwilę. Potem nadchodzi szok, w którym odrzucamy lub bagatelizujemy chorobę. Przez jakiś czas udajemy, że nic się nie zmieniło, że to tylko przysłowiowy katar i wszystko będzie jak dawniej. Dotychczasowy model życia sprawdza się dopóki objawy zmian chorobowych nie utrudniają codzienności. Dopiero wówczas dociera do nas, że życie już się zmieniło, że zmiany już zawładnęły naszymi planami, że wszystko zostało podporządkowane leczeniu i w miejsce miłości i czułości bliskości małżeńskiej pojawiła się opieka i organizacja życia zależna od stanu zdrowia.

black-white-1444737_1920

Jeśli dziecko jest chore, to rodzice wybierają jedno z dwóch wyjść:

1) całkowite podporządkowanie dziecku – oboje ogromnie się poświęcają do tego stopnia, że zapominają nie tylko o sobie samych, ale również o małżonku. Tymczasem należy koniecznie dbać o swoje zdrowie psychofizyczne i o relację ze współmałżonkiem. Każde dziecko, nieważne czy chore czy zdrowe, czy choroba jest uleczalna, czy też nie, ale absolutnie każde dziecko pragnie i potrzebuje widzieć i doświadczać wzajemnej miłości rodziców.

2) ucieczka – jedno z rodziców nie potrafi udźwignąć problemu i odcina się od rodziny albo dosłownie fizycznie odchodząc, albo emocjonalnie skupiając się na pracy i znikając z domu na całe dnie. Oba wyjścia to mechanizmy obronne dlatego ogromnie ważna jest opieka psychologa w takich wypadkach, aby w porę móc zaradzić temu, aby uświadomić rodzicom, że ich wybory mogą dawać im siłę, albo zniszczyć rodzinę.

Kiedy to małżonek jest chory, to wyjścia też są z pozoru dwa:

1) ucieczka – klasyczne wyjście współmałżonka niedojrzałego emocjonalnie do przyjęcia i udźwignięcia odpowiedzialności.

2) nadopiekuńczość i odebranie możliwości dokonywania codziennych wyborów z obawy przed pogorszeniem stanu zdrowia. Jedno i drugie rozwiązanie jest błędne, to ślepa uliczka, w której kierujemy się tylko własnymi potrzebami (tak! nadopiekuńczość, to zaspokajanie własnej potrzeby czy to uznania, kontroli czy opiekowania się kimkolwiek)

kubekchoroba

JAK WSPIERAĆ MAŁŻEŃSKĄ RELACJĘ, KIEDY CHOROBA WDARŁA SIĘ BEZPOŚREDNIO DO RODZINY?

  • Ustalcie wspólnie priorytety i dokładnie omówcie kolejność każdego, aby dla każdego z Was wszystko było jasne – choroba wywraca dotychczasowy świat do góry nogami i wymusza zmiany, dlatego trzeba trzymać rękę na pulsie, żeby Wasze cele, pragnienia, potrzeby wciąż były znane, akceptowane i szanowane.
  • Podzielcie obowiązki na nowo – w taki sposób, aby każde z Was mogło codziennie mieć czas tylko dla siebie.
  • Zorganizujcie sobie pomoc na co dzień, żeby chwila oddechu była każdego dnia, a nie tylko od święta. Konkretne działania pomocy w postaci rodziny, przyjaciół, sąsiadów, ośrodków wsparcia. Potrzebujecie tego, aby być większym wsparciem dla siebie nawzajem.
  • Zaplanujcie czas (!) na wzmocnienie Waszej relacji małżeńskiej – minimum raz w tygodniu 2 godziny tylko dla Was:
    • jeśli dziecko jest chore, to potrzebujecie czasu dla siebie znacznie bardziej, bo ten czas doda Wam siły do dalszej walki;
    • jeśli to małżonek jest chory, to ten czas pozwoli Wam na powrót do równowagi i ustalenie co jest najważniejsze nawet bez słów, na spojrzenie na siebie z odrobiną romantyzmu, a nie przez pryzmat pacjenta – opiekuna.
  • Znajdźcie czas dla znajomych – kontakt z przyjaciółmi przywraca równowagę i dystansuje do własnych problemów. Nie zawsze trzeba opowiadać o naszym nieszczęściu, trzeba nastawić się też na słuchanie, bo to odwraca uwagę mózgu, który w tym czasie może wypracować jakieś lepsze rozwiązanie obecnej sytuacji.

Powyższe punkty mogą Ci się wydawać niewykonalne, za trudne, niemożliwe w Twojej sytuacji, ale to dlatego, że jesteś w samym środku codziennego trudu i potrzebujesz zdrowego dystansu.

Ćwiczenie: Wyobraź sobie, że nareszcie udało Wam się wybrać na romantyczną kolację, choćby tylko w domowym zaciszu na początek, zapalone świece, pyszne jedzenie, wino, chwila spokoju i ciepła wspierająca rozmowa ze współmałżonkiem. Jak się teraz czujesz? Jakie emocje Ci towarzyszą? Co sprawia radość, co martwi? Co mogłeś/aś zrobić wcześniej aby uniknąć tego zmartwienia? Co zyskasz dzięki takiemu wieczorowi (albo choć 2 godzinom) we dwoje?

To ćwiczenie powinno sprawić, że szczerze zapragniesz takiego czasu i zdobędziesz pewność, że oboje go potrzebujecie. Teraz Twoim zadaniem jest go zorganizować!

 

Inną sytuacją jest choroba bliskich nie-dziecka i nie-współmałżonka. Z biegiem lat rodzice stają się coraz słabsi i zaczynają wymagać doglądania, bądź opieki i pielęgnacji. To wspaniały czas oddania miłości i troski jakiej sami doświadczaliśmy od nich w dzieciństwie. Jednak trzeba i tu uważać, by nie zatracić się w trosce. Opieka, to nie przejęcie odpowiedzialności za czyjeś życie, a pielęgnacja to nie utrata własnego życia. Mamy dać z siebie tyle ile możemy i ani trochę więcej!

MOŻEMY:

  • dać czas,
  • kochać i wysłuchać w trudniejszych momentach,
  • zrobić zakupy,
  • porozmawiać,
  • zatroszczyć się o właściwe leki.

NIE MOŻEMY:

  • brać odpowiedzialności za wybory i decyzje rodziców/bliskich i godzić się na ponoszenie konsekwencji!
  • narażać naszego zdrowia fizycznego i psychicznego!!! bo jeśli nam się coś stanie, to kto podejmie się opieki nad tyloma osobami?
  • poświęcić dobra małżeństwa!!!
  • pozwolić, aby inne osoby odpowiedzialne za opiekę nad chorym członkiem rodziny decydowały o naszym życiu wtłaczając nam swój zakres obowiązków!

starosc

Znalezienie równowagi między tymi dwoma światami MOŻEMY i NIE MOŻEMY jest bardzo trudne i przyznaję, że dla mnie z czasem coraz trudniejsze. Są momenty przytłoczenia i bezsilności, ale są też chwile oddechu. Ogromnie trudne jest nie ponoszenie konsekwencji błędnych decyzji czy lenistwa chorej, bliskiej osoby, bo automatycznie włącza się współczucie i emocje biorą górę.

Znacznie łatwiej jest pozwolić sobie przysłowiowo wejść na głowę niż ustalić pewne granice i się ich trzymać.

Łatwiej, bo unikamy konfrontacji, nierzadko kłótni i w ten sposób uspokajamy szarpiące nasze serce uczucia.

Jednak to współmałżonek ma być najważniejszy, to małżeńskie życie i sprawy mają pierwszeństwo!!!

Rodzice, dziadkowie, kuzyni zmagający się z chorobą to nie nasze dzieci i nikt nie ma prawa wmówić nam, że mamy im organizować życie. Opiekę wspólnie z rodziną tak, ale nie życie.

JAK WSPIERAĆ WŁASNE MAŁŻEŃSTWO PODCZAS OPIEKI NAD CHORYM CZŁONKIEM RODZINY?

  1. Dbaj o codzienną bliskość.
  2. Dbaj o codzienne omawianie ważnych spraw.
  3. Ustalajcie jak najczęściej wasze wspólne cele, te małe i te większe, bliższe i dalsze.
  4. Wspólnie ustalcie czas i zakres opieki jakiego się podejmujecie, a jaki pozostawiacie pozostałym członkom rodziny i innym.

 

Mam do Ciebie ogromną prośbę:

Podpowiedz mi (i zapewne innym) co jeszcze mogę zrobić, aby opieka nad bliskimi nie zdominowała naszego życia?