Najgorszy dzień w życiu każdego rodzica

Najgorszy dzień w życiu każdego rodzica

O laktacji można dużo dobrego pisać. Karmienie piersią jest bezcenne dla noworodka, niemowlaka czy nawet roczniaka. Pierś kobiety to doskonałe narzędzie sprzężone z mózgiem, który najlepiej wie czego dziecku potrzeba i w jakiej ilości. A co z ze skrajnymi wcześniakami, które nawet swoim pyszczkiem nie obejmą sutka żeby ssać? Wtedy z pomocą przychodzi laktator i odciąganie pokarmu. Dla takich maluszków to najlepsze co mogą dostać od mamy, a najczęściej jedyne co mogą dostać poza obecnością, głosem, kangurowaniem.

 

W momencie, kiedy sama przygotowywałam porcje jedzenia dla Wojtka zrozumiałam i poczułam sens tego co się dzieje.

Z Wojtusiem było właśnie tak. W pierwszych godzinach po cięciu dostał kilka kropel siary, a potem była praca z laktatorem. otwarcie mleczarni, która w moim wypadku zwiększała produkcję w postępie geometrycznym prawie. Najpierw podchodziłam do tego z pretensją, że jestem zmęczona, senna, a tu niby trzeba się przystawić do “dojarki”, ale w momencie kiedy sama przygotowywałam porcje jedzenia dla Wojtka zrozumiałam i poczułam sens tego co się dzieje. Pokochałam rytuał dezynfekowania absolutnie wszystkiego od piersi, po każdy element laktatora i blat w pokoju laktacyjnym. Co 3-4 godziny nieważne czy dzień czy środek nocy. Wstawałam, robiłam swoje, odpoczywałam i szłam na noworodkowy OIOM by pobyć chwilę z Małym. Potem pilnowanie kroplówek, zastrzyków, lekarstw, posiłków i znowu odciąganie pokarmu.

 

Erotyk w pokoju laktacyjnym to dość kiepski pomysł…moim zdaniem 🙂

 

26 kwietnia 2019 godzina 5.20 w pokoju laktacyjnym na 5 piętrze leci końcówka erotyku niskich lotów. Kiedy po 15 min zostałam sama w pokoju, to przełączyłam na “Oświadczyny po Irlandzku” i od razu lepiej mi się zrobiło. Kolejne 15 min później wychodząc z pokoju przechodziłam koło neonatologii, było ciemno, cicho czyli wszystko w porządku, nic się nie dzieje żadnemu z dzieci. Schodzę na dół, jeszcze zajść do położnych na pomiar ciśnienia, leki i zasypiam…

Zasypiam z trudem, bo już jasno, a Milena jeszcze odciąga pokarm w pokoju…

Z drzemki wyrywa mnie pytanie kogoś w drzwiach o moje nazwisko.

Podnoszę się jeszcze z trudem, bo szwy ciągną, podchodzi do mnie lekarka prowadząca Wojtusia i mówi najgorsze słowa jakie rodzic może usłyszeć.

W pierwszych sekundach nie dociera do mnie, stoję na środku sali, dziewczyny mnie przytulają, a ja nie umiem się ruszyć.

Jakimś cudem idę do windy, jeszcze okulary ktoś mi podaje.

Idę do Niego.

Pierwszy i ostatni raz mogłam Go przytulić, a On nie mógł tego poczuć…

Z piersi pokarm leci…

Bóg dał, Bóg zabrał… Niech będzie uwielbione Jego Imię!