Każde okazane Dobro do nas wróci, ale Zło też…

Każde okazane Dobro do nas wróci, ale Zło też…

stare_rece

W ostatnich dniach nieco zaniedbałam pisanie tu. Dlaczego? Bo mimo dobrego zorganizowania są sprawy, które przekraczają moje możliwości psychofizyczne. Niestety nie jestem ze stali, nie jestem jakąś cholerną heroiną, która w imię idei poświęca swoje życie dla innych, bo tak buduje swoją wartość. Odkąd pamiętam zawsze komuś pomagałam w taki czy inny sposób specjalnie się z tym nie afiszując, po prostu to jest we mnie jako kobietę wpisane, przyjmowanie kolejnej osoby do serca, do siebie, zaopiekowanie się kimś. Często były to dzieci mniejsze czy większe, potem starsza sąsiadka, która potrzebowała uwagi (a synowie mieszkali w innych miastach i byli ze mną w kontakcie), babcia (choć to raczej ostatnio tylko na odległość), ciocia, czasami mama, teraz teściowie. Skąd mi się to wzięło? Nie mam pojęcia, ale od zawsze wiem, że mama z ciocią opiekowały się na starość babcią, a sama doświadczałam jak mama robiła zakupy i poszła „posiedzieć” do dwóch innych sąsiadek, bo tego potrzebowały. Nie na długo, ale wystarczająco by czuły zainteresowanie i uwagę. Czy oczekiwała za to zapłaty? Nie! A ja sama byłam w szoku jak właśnie od jednej z tych sąsiadek na 18 urodziny dostałam 50złotych. Nie wiedziałam co mam z nimi zrobić, bo wychodzę z założenia, że w takich sytuacjach sąsiedzkich i rodzinnych NIC, absolutnie NIC nam się za okazaną pomoc nie należy. Tego wymaga nasza dojrzałość i poczucie odpowiedzialności. Poza tym, starsi ludzie potrzebują uwagi, troski i miłości a nie łaski krewnych. Bez względu jacy by nasi rodzice, teściowie nie byli wcześniej, naszym moralnym i ustawowym obowiązkiem jest udzielić im pomocy i wsparcia na starość. Ale zanim doczytałam o tym u wujka Googla, mówiło mi to moje pokręcone sumienie i poczucie uczciwości. Nie my mamy wymierzać karę za ich popełnione błędy.

Ale wracając do heroiny 😛 wspieram męża w opiece nad teściami ze wszystkich sił, bo takie jest moje zadanie jako żony, kiedy on ciężko pracuje na nasze utrzymanie, ale nie mogę pozwolić, żeby ktoś inny uchylał się od swoich obowiązków ustawowych względem bliskich, bo… tak wygodniej, bo musi wyprowadzić psa, pomalować paznokcie czy pogłaskać kota.

Naprawdę trudno mi nie oceniać takiej postawy, ale uczę się od Tego, który też nie pytał co dostanie w zamian. Otwieram serce na potrzeby innych jednocześnie podkreślając, że służba drugiemu człowiekowi nie przekreśla naszej godności.

 



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 + 2 =