Małżeńskie zamyślenie cz.9 Małżeństwo instant czyli zupa w proszku dla każdego?

Małżeńskie zamyślenie cz.9 Małżeństwo instant czyli zupa w proszku dla każdego?

  _MG_4827_2Na wielu portalach pojawiają się zdjęcia starszych ludzi, kobiety i mężczyzny trzymających się za ręce, albo czule na siebie patrzących i pytania w stylu: jak wytrzymać ze sobą 50 lat i do tego morał o naprawianiu a nie wyrzucaniu. Coś w tym jest. W rzeczywistości w jakiej przyszło nam funkcjonować oczekujemy, że wszystko dostaniemy szybko, będzie tak jak sobie życzymy, jak zamówiliśmy. No przecież nie ma możliwości, żeby było inaczej! Jeśli coś sobie zaplanowaliśmy i nie udało się tego zrealizować, to na pewno wszyscy na około są winni, to nie nasza wina, zaniedbanie, niedociągnięcia. Sorry, taki mamy klimat, a w ogóle wszystko to wina Tuska…

Od małego dzieci nie uczy się dokonywania wyborów, pracy i cierpliwości. Rozkochane w pociechach mamusie spieszą na ratunek, gdy tylko dziecko zaczyna kwilić i tak przez kilka pierwszych lat, nie dopuszczając do wybuchu złości, zniecierpliwienia, lęku. Na każdy pomysł rodzice są skłonni przystać, byleby tylko było cicho, bo w końcu i nam należy się święty spokój. Jednak gdyby popatrzeć na to z innej strony. Nie ustępować dziecku na każdym kroku, ale wytłumaczyć dlaczego się nie zgadzamy, wytłumaczyć mu co się dzieje z jego emocjami, nazwać je i… nadal nie ustępować wytrzymując chwilowe wrzaski i fochy malucha. Może to byłby jeden z elementów nauki czekania na to co w życiu ważne?

20150503_133855

  Podobnie jest z relacjami z ludźmi, ze związkami. Dorastające dziewczynki rozmawiają o tym idealnym, wymarzonym. Ma wyglądać tak i tak, będzie się zajmował tym a nie czymś innym, pojedziemy w te konkretne miejsca itd… Te wizje podtrzymują dorośli, bo i oni tak myślą i kierują się wymaganiami względem innych. Od pierwszego spotkania kreujemy nasze relacje zamiast przyjrzeć się im i otworzyć na nieznane. W pewnym momencie zaufać narzeczonemu i mężowi i poddać się temu co WAS czeka. Jak wiecie należę do ludzi planujących wszystko czasami nawet ze śmiesznymi szczegółami. Jak poznałam męża zaczęłam odpuszczać dlaczego? Bo doszłam do wniosku, że muszę zrobić trochę miejsca w grafiku dla Jego planów, pomysłów.

Bezpieczeństwo zaplanowanego życia naprawdę czasem warto porzucić, poddać się i cierpliwie poczekać na to co nadejdzie, na nowe możliwości, inspiracje.

To one otwierają okno, drzwi do lepszej przyszłości, bez zaufania i zrezygnowania ze sztywnych planów nie dotarlibyśmy do nich nigdy!

20150503_133940

  To dotyczy też samej relacji w związku. Jeśli jest źle, to zamiast wdrożyć plan naprawczy małżeństwa, pójść na terapię (jedną, drugą, trzecią itd.), poczekać, otworzyć serce na trudności i cierpliwie wyczekiwać zmian, wiele par rezygnuje z walki i podejmuje decyzję o rozstaniu. Zamiast włożyć wysiłek, czas i zaangażowanie, to wolą rozpocząć poszukiwanie kolejnego ideału, który po kilku latach i tak ich rozczaruje. A przecież wszystko co ma jakąś wartość ma również i swoją cenę! Gdyby szczęśliwe i udane małżeństwo było produktem dostępnym na półkach naszych marketów, to zamiast ceny byłaby lista zadań trudnych do wykonania dla kupującego, a w miejsce promocji pojawiłaby się wzmianka o trudnościach i kryzysach jakie czekają nabywcę. Tak nabywcę i nie męża czy żony, ale produktu deficytowego zwanego małżeństwem.

 Chociaż jak się dobrze nad tym zastanowić to dotyczy to również przyjaźni, relacji rodzinnych, wspólnot i stowarzyszeń w jakie jesteśmy zaangażowani.

20150304_073052

Teraz pytanie do Ciebie: czy jest jakieś lekarstwo na relacje instant? Co możemy zrobić na co dzień, żeby uchronić siebie i bliskich przed taką postawą?