Dobro małżeństwa – wartość nadrzędna ale niekomercyjna

Dobro małżeństwa – wartość nadrzędna ale niekomercyjna

Witam Cię po długiej (jak na mnie) przerwie w pisaniu. Doświadczyłam boleśnie jak przyjęcie zbyt dużej ilości obowiązków na siebie, może wykluczyć czasowo z życia – mimo dobrej organizacji 😉 20150406_142501

Zapraszam na post o dobru małżeństwa jako wartości nadrzędnej.

Jaką wartość ma dla Ciebie małżeństwo? Czy jest najważniejszą sprawą w życiu? Czy tylko zalegalizowaną formą wspólnego zamieszkania? Czy mając trudne dni, ciężkie, pełne napięcia i stresu myślisz o tym jak się samej/samemu zrelaksować i dopiero drugą myślą jest wspólny odpoczynek? A może wręcz przeciwnie najpierw myślisz o swojej połówce? Która z tych opcji jest właściwa – nie mam pojęcia, a raczej pewności. Jednak wiem, że jeżeli żyjemy tylko dla siebie, albo tylko dla współmałżonka, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że prędzej czy później małżeństwo może ucierpieć. Tak, nawet jeśli myślimy tylko o tej drugiej osobie, to małżeństwo może ucierpieć. Czasami musimy pomyśleć o sobie, żeby osiągnąć wspólne dobro. Miłość małżeńska to wspólna troska o siebie i współmałżonka, ale nie ciągle po równo, tylko w stałej zmienności dzięki, której osiągamy harmonię. Takie to dzisiaj nie modne i niekomercyjne, bo musimy przecież sami się ciągle rozwijać i osiągać sukcesy na każdym polu, a jak komuś (np. małżonkowi) się to nie podoba, to… droga wolna.

IMG_20150417_113015

Tak łatwo jest zagubić w natłoku codzienności cel jakim jest dobro małżeństwa. Nie dobro i zachcianki wszystkich na około, naszych bliskich, rodziny, znajomych, ale właśnie PRZEDE WSZYSTKIM DOBRO MAŁŻEŃSTWA! Czasami jedno dla drugiego więcej z siebie daje, by po jakimś czasie otrzymać podobny dar. Tak DAR, to nie jest coś na co zasłużyliśmy czy coś co spłacimy, to dar. Bezinteresowny ( w swoim założeniu!) dar z siebie, bo kochamy a miłość to też ofiarność i … przyjmowanie takiego daru od współmałżonka. Nieraz to bardzo trudne. Ba! O niebo trudniejsze dla wielu z nas jest przyjmowanie pomocy niż jej udzielanie. Jednak warto sobie uświadomić (i często do tego wracać), że dbania o dobro małżeństwa musimy się ciągle uczyć. Im wcześniej zaczniemy, tym lepiej 😉 Najlepiej już w czasie narzeczeństwa! Dlaczego nie wcześniej? Ponieważ do momentu, kiedy podejmujemy decyzję o wspólnej drodze przez życie, mamy pełne prawo kierować się wyłącznie własnym dobrem (oczywiście w granicach rozsądku). Do tego czasu nikt nie ma prawa nas rozliczać z tego czy dla chłopaka/dziewczyny się poświęcamy, czy też nie. Ale zaręczyny (a następnie ślub) to taki moment, kiedy ofiarujemy siebie drugiej osobie przyjmując jednocześnie ją/jego jako dar w pełnym zaufaniu. Najpierw wyłącznie w sferze duchowej, emocjonalnej, a po zawarciu przymierza małżeńskiego przed Bogiem również w sferze fizycznej. Od tej chwili wszystko, absolutnie wszystko co zagraża choć w niewielkim stopniu małżeństwu należy odrzucić. Niejednokrotnie to wydaje się niewykonalne, niemożliwe do zaakceptowania, a jednak prawdziwe. Oczywiście pomijam wyjątki takie jak wzajemne wykorzystywanie się przez partnerów, wszelką przemoc i ukrywane choroby w tym psychiczne.

 

IMG_20150416_215456Zapraszam Cie teraz do zastanowienia się czy potrafisz całkowicie ufać swojemu chłopakowi/ swojej dziewczynie, narzeczonej/żonie, mężowi/narzeczonemu? Czy jest coś co Cię ogranicza. Czy koniecznie chcesz wszystkim kierować, wszystko kontrolować? Czy to tylko Twój charakter, czy kryje się za tym coś jeszcze? Czy świat się zawali jak odpuścisz i pozwolisz czasem się poprowadzić mniej utartymi schematami? Warto się nad tym zastanowić jeszcze przed podjęciem decyzji o wspólnym życiu, bo przyczyny mogą tkwić w tej drugiej osobie, ale mogą też być w nas. Jakieś niezagojone zranienia z przeszłości, nieprzepracowane, nieprzegadane trudności, które musicie razem pokonać, albo wręcz przeciwnie. Czasami musimy sami coś w sobie wypracować, żeby dojrzeć do małżeństwa. A nawet więcej! Jeśli tego nie zrobimy, to niechcący skrzywdzimy i siebie i tą drugą ukochaną osobę i postawimy związkowi barierę „nie do pokonania”, albo jej przekroczenie będzie was oboje kosztować dużo więcej niż samodzielne jej pokonanie wcześniej.

Kolejną trudnością jak może wystąpić, to relacje z rodziną. Już o tym pisałam we wcześniejszych postach (……….. ), ale teraz tylko nadmienię, że niezwykle toksyczna może być postawa rodziców, zwłaszcza tych, którzy samotnie Cię wychowywali. To dotyczy również rodzeństwa. Opinie tych osób o naszych narzeczonych, współmałżonkach z pewnością będą nieobiektywne i jeśli rozsądek nie podpowiada inaczej, to warto postawić im jasna granicę, poza którą nie wolno im źle mówić czy czynić coś zagrażającego naszemu małżeństwu.

Jeśli wydaje Ci się to oczywiste, to bardzo mnie to cieszy, jednak wiele związków osób bardzo się kochających rozpada się właśnie przez niewłaściwą hierarchię w relacjach. Bo pozwalamy, by osoby trzecie wypowiadały się w krzywdzący sposób i udzielały nieproszony i nierzadko niewłaściwych rad.

Podsumowując:

  • Dobro małżeństwa jest najważniejsze
  • To co Ciebie ogranicza, może ograniczać Twoje małżeństwo
  • Rodzina i znajomi czasami mogą nie mieć racji krytykując Twoją wybrankę/wybranka

 



2 thoughts on “Dobro małżeństwa – wartość nadrzędna ale niekomercyjna”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

56 + = 60