Codzienne okruchy szczęścia zamknięte w słoiku

Codzienne okruchy szczęścia zamknięte w słoiku

„Taka chciałbym być szczęśliwa”, „Jak skończę pisać pracę, jak się obronię, jak już wyjdę z pracy jestem/będę szczęśliwa, szczęśliwy”, „Jak zdobędę wymarzoną pracę, zgromadzę określoną kwotę, pojadę na Karaiby to będę szczęśliwy” 

Często nasze myśli krążą wokół podobnych sformułowań. Będę, chciałabym/chciałbym być szczęśliwy. Czy jednak nasze poczucie szczęścia naprawdę zależy od tego ile mamy, gdzie pojedziemy, czy zostaniemy zauważeniu przez takie czy inne osoby? Czy tak powinno być? Otóż nie, na nasze poczucie szczęścia nie powinno być uzależnione od naszych zasobów. Poza tym szczęście to nie stan permanentny, stały, to drobne chwile, które składają się na całość, na to, że z mniejszej lub większej perspektywy czasu możemy potwierdzić, tak jestem szczęśliwy. Ewa pisze o stanie umysłu i dzieli szczęście na koraliki emocji 😉

 
 

Czym w ogóle jest szczęście? Czym można go dotknąć? Czego dotyczy? Skąd się bierze i od czego jest zależne? Dla jednych jest błogostanem i beztroska, dla mnie jest poczuciem, że jest dobrze, że jest tak jak ma być. Może być trudno, ciężko, ale jednak poczucie ogólnego stanu szczęścia wciąż tkwi we mnie głęboko zakorzenione. Przycupnęło na balkonie i tkwi z roześmianymi wielkimi oczami i ogromnym, bezczelnym uśmiechem bez względu na pogodę, na przeciwności i bez względu na moje humory! Dlaczego trwa mimo owych trudności? Ano dlatego, ze wiem, iż moje życie płynie we właściwym kierunku. Choć autostrada zwija się spiralnie wokół stromego zbocza góry, którą musi przemierzyć by poprowadzić dalej, choć nieraz gwałtownie opada w dół przytłaczając strachem i niepewnością, to JESTEM PEWNA,
że jest tak jak być powinno. A wzniesienia i doliny są miernikiem szczęścia, swoistym punktem odniesienia.

 Codziennie mamy szansę na bycie szczęśliwym, radosnym, to od nas zależy
Zdarza się, że budzę się i od rana nie wiem za co się zabrać, co jest ważniejsze, czemu tak ciemno,
a w ogóle to czemu nie mam jeszcze zaparzonej kawy? I już małymi krokami wchodzi kiepski humor, brak optymizmu, które jak samospełniająca się przepowiednia ściągają negatywne myśli, a one negatywne zdarzenia. Tymczasem wystarczy zwyczajnie ucieszyć się z poranka nawet pochmurnego czy deszczowego. Dlaczego? Bo stwarza szansę na radość z kolejnego kubka aromatycznej kawy, z kawałka ciasta do tej kawy, szansę na tęsknotę za ciepłym domem przez cały dzień pracy i daje okazję do spędzenia wieczoru przy świeczkach i pysznej herbacie. Nie wspominając, że w taki dzień możemy cieszyć się czytaniem wieczorem ulubionej książki czy oglądaniem filmu. W trudne dni większą radość czujemy mogąc porozmawiać z ważną osobą, przy kieliszku wina podzielić się dobrymi i złymi doświadczeniami ostatnich dni. O Radości spotkania pisałam wcześniej, zapraszam, można sobie przypomnieć 🙂

Cieszmy się na co dzień małymi okruchami szczęścia, drobiazgami, które będą budować nasze poczucie dobrego dnia, bo to od nas zależy jaki będzie dzień i jak go wykorzystamy. Jeśli będziemy widzieć dobre rzeczy, to dzień choćby nie wiem jak trudny i ciężki, będzie też dobry i pozytywnie nas nastawi na kolejne dni. Uwielbiam po ciężkim dniu zapalić w łazience świece i zanurzyć się w gorącej kąpieli przy spokojnej muzyce czy filmie. Potem zaparzyć dzbanek herbaty z imbirem, pomarańczą i sokiem malinowym i przy ciepłym blasku świec na parapecie i stole porozmawiać o minionym dniu, wtedy wszystkie problemy nabierają innej barwy, bo moje spojrzenie zmienia perspektywę i zaczynam dostrzegać nowe możliwości, nowe rozwiązania.

Kilka dni temu dołączyliśmy z mężem do osób posiadających słoik… szczęścia 😉 Tu można poczytać Codziennie lub co drugi dzień wpisujemy jakiś moment z dnia, który sprawił, że dobrze się poczuliśmy, że dało nam to poczucie radości i szczęścia. Założenie jest takie, że nawet jeśli będzie za nami dzień bardzo ciężki, zły, dzień, który wręcz przytłoczył nas trudnościami, to zawsze jest szansa, żeby pod koniec dnia dostrzec choćby mały okruszek dający radość. Tak szczęście można osiągnąć, można je też nauczyć się dostrzegaćhttp://www.deon.pl/inteligentne-zycie/poradnia/art,158,oto-cala-tajemnica-szczescia.html

Pamiętajmy, że nasze poczucie bycia szczęśliwymi zależy przede wszystkim od nas samych.



3 thoughts on “Codzienne okruchy szczęścia zamknięte w słoiku”

  • Dziękuję Ci za ten kolejny wpis. Kolejny bardzo, bardzo mądry!!
    Też planuję założyć ten słoik, spisywać to, co dobre. Nawet wtedy, gdy jest ciężko. I uczyć się dostrzegać to dobro każdego dnia. Chcę też zrobić sobie taką refleksję, ocenę priorytetów: co naprawdę jest dla mnie teraz ważne, na czym powinnam się skupić a z czego zrezygnować. Tak często muszę gdzieś iść, coś załatwić, coś naprawde niekoniecznego – zaniedbując przy tym dom. A dom, to dobro, miłość i chcę o to dbać! To tak jak z tymi relacjami, nad którymi mamy się zastanawiać – chciałabym wreszcie uporządkować każdą sferę mojego życia. A Ty naprawdę mnie do tego mobilizujesz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

8 + 1 =