JAK PRZETRWAĆ ZMIANĘ ŻYCIA PO NARODZINACH DZIECKA i NIE ZWARIOWAĆ

JAK PRZETRWAĆ ZMIANĘ ŻYCIA PO NARODZINACH DZIECKA i NIE ZWARIOWAĆ

Pojawienie się maluszka to ogromna radość, nierzadko długo wyczekiwana, ale zmusza do całkowitej zmiany życia,

do porzucenia utartych ścieżek codzienności i do stworzenia nowych.

Trzeba zrobić miejsce dla nowego człowieka i zaopiekować się nim, zreorganizować swój świat

i samemu stać się również kimś innym.

dziecko z matka

Ten rok to dla moich bliższych i dalszych znajomych czas wysypu narodzin. Otworzył się worek i dzieci zaczynają się pojawiać jak przysłowiowe ulęgałki (A propos! Wiecie, że dopiero niedawno dowiedziałam się co to są ulęgałki i jak pięknie pachną?). Maluchy to ogromny dar dla każdego małżeństwa, bez względu na trud sytuacji w jakiej się znajdują. Dlaczego? Bo zmuszają do weryfikacji życia i dają szansę na zmianę, na naprawienie życia, na odważne wkroczenie w nowy etap. Dzieci to ogrom motywacji do działania, bezmiar siły w chwilach słabości, bo wymagają ciągłego przekraczania siebie dla maleńkiej istoty, za którą stajemy się odpowiedzialni.


Z tych też powodów jest to moment krytyczny dla związków. O kryzysach w małżeństwie przeczytasz TU, a o pierwszym kryzysie czyli wspólnym zamieszkaniu TU.


Pojawienie się maluszka to ogromna radość, nierzadko długo wyczekiwana, ale zmusza do całkowitej zmiany życia, do porzucenia utartych ścieżek codzienności i do stworzenia nowych. Trzeba zrobić miejsce dla nowego człowieka i zaopiekować się nim, zreorganizować swój świat i stać się również kimś innym.

DLACZEGO PO URODZENIU DZIECKA POJAWIA SIĘ KRYZYS?

  • trzeba zmienić dotychczasowe bezpieczne nawyki,

  • zmienia się sytuacja ekonomiczna,

  • zachwiana zostaje równowaga między małżonkami,

  • konieczne jest wdrażanie planu B, C, D itd. aż znaleziony zostanie sposób na nowe funkcjonowanie, a to wymaga czasu,

  • brakuje czasu i miejsca dla współmałżonka,

  • dziecko miało rozwiązać dotychczasowe problemy w małżeństwie czy całej rodzinie,

  • dopuszcza się teściów do „pomocy” i … do tego by oni ułożyli życie młodym rodzicom (oczywiście w ramach pomocy),

  • rady wszystkich znajomych są lepsze niż wysłuchanie współmałżonka.

4 PODSTAWOWE BŁĘDY MŁODYCH RODZICÓW:

  1. Za dużo czasu poświęca się dziecku kosztem czasu dla małżonka – to dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Tak, bo nie tylko kobietom zdarza się „zakochać” w maleństwie i zapomnieć o mężu. Wychowywanie dzieci to jedno z najważniejszych zadań w małżeństwie, ale ważniejsze jest dbanie o dobro więzi. W pierwszych dniach matkę trzeba czasem na siłę odciągnąć od latorośli i pokazać, że jeśli znajduje się 2 metry dalej, to wcale nie znaczy, że jest złą matką.

  2. Spanie z dzieckiem – jeśli zaraz po urodzeniu mamy dziecko blisko siebie, to naturalne, ale konieczne jest jak najszybsze nauczenie, że równie bezpieczne jest w łóżeczku oddzielnie.

Kosztowało nas to 5 dni walki z synem. Miał wtedy jakieś 3 miesiące. Kładliśmy go śpiącego w łóżeczku, ale po jakimś czasie się wybudzał i zabawa z usypianiem zaczynała się na nowo. Wiedzieliśmy że będzie ciężko, ale chcieliśmy mieć sypialnię dla siebie. Dobrze, że mąż był twardy, bo ja chciałam odpuścić i samej już zasnąć. Po 2 dniach zorientowaliśmy się, że synek coraz dłużej wytrzymywał w łóżeczku i spał, a 5 dnia przespał pierwszy raz całą noc sam, nawet nie karmiłam go śpiącego.”

Agata, lat 29

  1. Pozwolenie aby mama/ teściowa przejęły kontrolę i „pomagały”. To jeden z najczęstszych błędów na jakie pozwalamy, bo nasi rodzice przecież chcą dobrze. Mąż zostawia żonę z dzieckiem pod opieką swojej mamy lub teściowej i spokojnie jedzie do pracy. Tymczasem w 85% jest tak, że to prowadzi do utraty kontroli nad rodziną. Lepiej (choć trudniej) jest zatrudnić, kogoś z zewnątrz na 2-3 godziny do pomocy niż wpuścić „dobre intencje” dziadków do naszego azylu, który musimy sami na nowo odbudować po swojemu. Wnuka można podrzucić dziadkom do opieki, można wysłuchać ich dobrych rad, ale to Wasze życie i to Wy musicie się z nim zmierzyć.

  2. Niedopuszczanie ojca dziecka do opieki i pielęgnacji – to coś więcej niż tylko zaaferowanie maluchem. Dotyczy to wielu kobiet, które w obawie, że duże dłonie i niezgrabne ruchy uszkodzą noworodka wszystko wykonują same, nie pozwalając aby maż się wykazał. Ale to działa w dwie strony: nieharmonijne ruchy mężczyzny wokół dziecka wywołują w kobiecie lęk, on z kolei rodzi lęk i obawę w mężczyźnie, tymczasem dopuszczenie go do maleństwa pozwoli na zwiększenie jego doświadczenia, a to poprawi jakość czynności, które wykonuje. A jeśli to będzie sprawniejsze, to kobieta będzie spokojniejsza. Dlatego warto mężowi powierzyć dziecko, w końcu i dla niego to najważniejsza (zaraz po Was) istotka na ziemi.


Narzekanie nie prowadzi do niczego sensownego, o wiele skuteczniejsze jest opowiedzenie o tym co czujemy, jakie emocje nami targają, bez oceniania współmałżonka.


CO POMOŻE POKONAĆ KRYZYS PO NARODZINACH PIERWSZEGO DZIECKA

  • Świadomość czekających trudności, zmęczenia, stresu – nie można się na nie przygotować teoretycznie i bez przeszkód przez to przejść, ale jeśli wiecie co Was czeka, to łatwiej i szybciej wdrożycie nowy plan działania i dostrzeżecie niebezpieczeństwa.

  • Unikanie bezsensownych kłótni – trzeba nauczyć się odróżniać prawdziwe problemy od tych, wynikających ze zmęczenia. Czasem odpuszczenie nie jest oznaką słabości argumentów, ale Waszej wewnętrznej siły i świadomości tego, co przeżywa współmałżonek.

  • Pogodzenie się z tym, że teraz już wszystko będzie inne – nowe życie wymaga nowych rozwiązań. Dla wielu rodziców to szok jak wiele się zmienia, ale wciąż łudzą się, że jeśli wystarczająco się postarają, to będzie jak dawniej. Tymczasem prawdziwa dojrzałość rodzicielska to pogodzenie się ze zmianą i nauka nowych sposobów na okazanie sobie czułości, odzyskiwania drobnych minut dla siebie.

  • Wyzbycie się skłonności do narzekania – że dom nie posprzątany, a obiad znowu nie ugotowany, że nic nie jest wyprane i wyprasowane, a przecież żona cały dzień jest w domu. Albo, że maż tak długo pracuje, a siedzenie samej w domu się dłuży, że nie zajmuje się dzieckiem, że nie mamy czasu dla siebie. Narzekanie nie prowadzi do niczego sensownego, o wiele skuteczniejsze jest opowiedzenie o tym co czujemy, jakie emocje nami targają, bez oceniania współmałżonka.

  • Starania o chwile tylko we dwoje – nie można zapominać, że dziecko nie powinno być najważniejsze w małżeństwie, tylko więź jaka łączy rodziców. Konieczne jest nauczenie się młodych mam, że dzieciom nic nie będzie, jeśli na godzinę zajmie się nim ktoś inny. Najpierw godzina, dwie, potem pół dnia, aż wreszcie kilka dni. Jeśli to niewykonalne, to znaczy, że matka bardziej potrzebuje dziecka niż dziecko jej. To ono sprawia, ze czuje się szczęśliwa i bezpieczna, ale to oznacza, ze po kilku latach takiej toksycznej (!) relacji, dziecko będzie nieszczęśliwe.

Co byś tu jeszcze dodał ze swojego doświadczenia?

Na co zwrócić uwagę po narodzinach dziecka, żeby pokonać ten trudny moment?