Dar dobrej komunikacji można wypracować

Dar dobrej komunikacji można wypracować

Człowiek udoskonala się

nie tylko przez zdobywanie abstrakcyjnej wiedzy o prawdzie,

ale także przez żywą relację z drugim człowiekiem

Jan Paweł II, Encyklika Fides et ratio, Biblos Tarnów 1998, s.50

 

  Po skończeniu studiów, rozpoczęciu kolejnych i po uczestniczeniu w różnego rodzaju kursach wydawało mi się, że wiem wszystko (a przynajmniej wiem bardzo dużo) o komunikacji jako takiej. Werbalnej i niewerbalnej, w grupie, w korporacjach, w związkach, w rodzinie itd. Tymczasem ostatnio miałam rozmowę w sprawie prowadzenia szkoleń i co? Okazało się, że wiedza wiedzą, a praktyka praktyką. Owszem docierało do mnie podczas całej tej rozmowy, że coś mi nie gra, coś się nie zgadza, ale pełne oświecenie przyszło dopiero następnego dnia. To pozwoliło mi podjąć decyzję odnośnie ewentualnej współpracy. Ale co oznaczałoby takie opóźnienie, zwlekanie z właściwą interpretacją zachowania (komunikatów niewerbalnych) w przypadku codziennych relacji? Jaki będzie skutek jeśli ktoś źle się do mnie odniesie, a ja zareaguję biorąc pod uwagę wyłącznie agresywny werbalny atak? Ponieważ mam dość impulsywną naturę, to można przypuszczać, że też odpowiem agresją, która z kolei nic nie wniesie konstruktywnego, a jedynie problem pogłębi. Na szczęście od wielu lat najpierw myślę, a potem przechodzę do czynów… Do czego zmierzam? Do tego, że jeśli zakodujemy sobie, że to co widzimy i słyszymy nie zawsze jest tym co nam się wydaje w pierwszym momencie.

Naprawdę warto powiedzieć sobie „STOP KLATKA” i w kilku sekundach pomyśleć, zatrzymać się nad swoimi uczuciami i nad pytaniem czy ze strony osoby atakującej to rzeczywiście atak czy nieudolna prośba o pomoc, uwagę!

  To dość charakterystyczne zachowanie u dorastającej młodzieży, bazuje między innymi na pierwotnej agresywnej reakcji, która ma zapewnić bezpieczeństwo (pozorne!) i poinformować świat, że jesteśmy ważni, silni i gotowi do ewentualnej walki. Ale przecież wśród naszych bliskich nie ma potrzeby generować walki! Nie musimy budować, poligonu ani pola minowego! Wystarczy się zatrzymać i zapytać „O co chodzi?” Dowiedzieć się co zaszło w ciągu dnia, że mąż/ żona, brat, siostra, rodzic tak trudno dziś reaguje? Każdy z nas ma potrzebę bycia kochanym, wysłuchanym i jeśli tylko nawzajem sobie to umożliwimy, to w naszych relacjach międzyludzkich od razu się polepszy 😉 Niesamowitą sprawą jest to, że najlepsi przyjaciele/przyjaciółki w mgnieniu oka odgadują swoje nastroje i potrafią się podzielić przyczynami, a w związkach część z tych umiejętności jakby się zatraca. Po kilku latach wspólnego życia przyzwyczajamy się do drugiej osoby i niby widzimy drobne różnice w zachowaniu, ale z czasem obojętniejmy, czekamy na „ażsamoprzjedzie”, niby nam zależy na uczuciach współmałżonka, ale nasze własne problemy w pracy, życie wewnętrzne tak nas przytłaczają, że nie starcza już uwagi na coś innego.

  Dla mnie wiedza o komunikacji i trudnościach jest oczywista, przynajmniej w teorii 😛 jednak wiem, że dla wielu osób wymaga co najmniej przypomnienia. Dlatego postanowiłam nieco naświetlić temat łącznie z ćwiczeniami praktycznymi. To obszerny zakres, więc nie poprzestanę na jednym poście.

  Na początek wyjaśnienie terminu… Słownik pedagogiczny podaje termin komunikacji interpersonalnej, jako „wymiana informacji między nadawcą i odbiorcą” przy, czym treść zawarta jest w komunikacie i informacja ma wywołać reakcję, zmianę u odbiorcy.

 

W kolejnym poście opowiem o zakłóceniach na każdym etapie i jak z nimi walczyć.

Zapraszam!