Tagi

, , , , , ,

Udostępnij na:

Po listopadowym wpisie o toksycznych relacjach (jeśli nie czytałeś/aś zajrzyj TUTAJ )  posypały się z Waszej strony maile, moja skrzynka mailowa dawno nie otrzymała tylu wiadomości. To oznaczało, że dla wielu z Was takie relacje to codzienność. To trudna codzienność. To codzienny wysiłek wkładany w życie, ale w ogóle niedoceniany, a nawet niedostrzegany.

Bez-nazwy

Rozmawiałam w związku z tym z kilkoma osobami, które albo nadal borykają się z taką relacją, albo już ją opuściły i mogą podzielić się swoim doświadczeniem. Nieważne jak długo to było Twoim udziałem. I tak na zawsze zmieniłeś/aś spojrzenie na życie, na siebie, na innych. A jakie wnioski z tego wyciągniesz i jak to wykorzystasz, to zależy wyłącznie od Ciebie. To jest jak najbardziej spójne z wnioskami terapeutów uzależnień i psychologów zajmujących się rodzinami osób uzależnionych i wobec których stosowano jakakolwiek formę przemocy.

Pytania jakie zadałam rozmówcom były takie same, a odpowiedzi zadziwiająco podobne. Jedyne co je różniło to historia i zakończenie. Schemat ten sam, mniej lub bardziej ukryty, ale życiowy dramat nigdy nie pozostaje bez wpływy na dalsze losy.

pytania dopostu

Pozornie wydaje się,  że najtrudniejsza jest toksyczna relacja z rodzicami (jednym lub obojgiem), bo trwa to zazwyczaj najdłużej i niestety ukierunkowuje rozwój dziecka, jego postawę i na zawsze zmienia psychikę. Dlatego w tym artykule skupię się właśnie na piętnie krzywdy jakie rodzice zostawiają na ciele i duszy swoich dzieci. Ale przerwanie tego jest możliwe. Dlatego jeśli Twoim problemem są relacje wyniesione z domu, to wiedz, że nie jesteś skazany/a na kontynuację takiego złego, krzywdzącego zachowania w dorosłym życiu. Możesz się od tego odciąć i żyć pięknie, dobrze i szczęśliwie, tak jak zawsze tego pragnąłeś/aś. Co więcej, właśnie do takiego życia jesteś powołany/a. Kogo musisz pokonać, żeby zacząć żyć własnym życiem? SIEBIE!  Tylko siebie i aż siebie. To przeważ nie nieuzasadniony lęk i błędne wyobrażenia o rzeczywistości utrzymują Cię w “domu”. Wmawiasz sobie wiele, żeby tylko utrzymać stan obecny bez zmian, a przecież taka sytuacja jeszcze bardziej Cię krzywdzi, tłamsi, nie  pozwala na rozwój i rozkwit.

KROKI DO OPUSZCZENIA TOKSYCZNEGO (domowego) GNIAZDA:

1. Poszukaj wsparcia – przyjaciół, znajomych, wspólnoty, ludzi, z którymi będziesz rozmawiać o tym co Cię czeka, ludzi, którzy Cię zrozumieją i pomogą oddając Ci chociażby ostatnią łyżkę, żebyś mógł/a zjeść ciepły posiłek w nowym miejscu, a wiedzą, że tak od razu sobie tego sam/a nie kupisz. To może być też część rodziny, która nie ma tłamszący i deprymujących  Cię skłonności.

2. Podejmij decyzję o wyprowadzce oraz znacznym poluzowaniu kontaktów z problematycznym ogniwem w rodzinnych związkach i zacznij szukać nowego domu (nieważne czy to będzie willa z basenem w górach, czy pokój w akademiku, ale to będzie Twój nowy dom!).

3. Zabezpiecz dochody na opłacenie nowego lokum. Poszukaj nowej pracy, albo dodatkowej. Może wystarczy zrezygnować z kilku zbędnych przyjemności na rzecz swojej przyszłości?

4. Zaplanuj przeprowadzkę – najlepiej wszystkich potrzebnych rzeczy, jeśli nie zmieścisz wszystkiego w nowym mieszkaniu, to wyrzuć zbędne elementy, lub poszukaj kogoś, kto przechowa Twoje kartony, aż znajdziesz odpowiednie miejsce. Ważne jest aby dzień wyprowadzki był momentem odcięcia, uzyskaniem przez Ciebie niezależności, a dla rodziny był jednoznacznym komunikatem, że nie wrócisz, bo Twoje rzeczy nie zostały w rodzinnym domu.

5. Zaraz po wprowadzeniu się do nowego miejsca musisz je oswoić czyli urządzić po swojemu i wprowadzić w miarę możliwości swoje zwyczaje. Pamiętasz, jak w trudnych momentach przetrwałaś/eś bo w myślach krążyła Ci myśl, że w Twoim domu będzie inaczej? Teraz to idealny moment, aby zrobić 🙂

JAKIE PROBLEMY CZEKAJĄ NA CIEBIE:

  • pokonanie błędnego przekonania, że samemu/ samej będzie bardzo ciężko i się nie uda – będzie ciężko, ale od razu odczujesz, że było warto, że ten wysiłek ma sens!
  • pokonanie błędnego przekonania, że rodzicowi, rodzicom będzie ciężko, że się załamią, że stanie się coś złego – wiem, że jest Ci żal i czujesz się odpowiedzialny/a, ale to ich życie, rodzice są dorośli i sami podejmują decyzje i powinni sami ponosić ich konsekwencje. Jasne można pomagać, ale trzeba mieś własne życie i własny AZYL gdzie poczucie bezpieczeństwa i spokoju będą budowały ściany i okna nowego domu.
  • zmiana otoczenia, środowiska – to z jednej strony będzie ogromnym plusem, a z drugiej strony jest to wyjście ze swojej strefy komfortu, która choćby nie wiem jak była koszmarna, to jednak jest znana.
  • brak poparcia ze strony niektórych bliskich, znajomych, czy sąsiadów – nikt nie zna Twojej sytuacji i nie ma prawa Cię oceniać, możesz wytłumaczyć swoje decyzje tym, na których Ci zależy, ale OLEJ ich ewentualne dalsze niezrozumienie. Nie skupiaj uwagi na uzyskaniu akceptacji, tylko walcz o siebie.
  • poczucie osamotnienia – brak wpadających sąsiadów, kontaktu słownego z rodzicami, widoku jakiejkolwiek ludzkiej twarzy w domu, to na co niektórzy czekają, inni mogą odczuwać jako porażkę. Jeśli obawiasz się wracać do pustych ścian nowego mieszkania, to zaplanuj co przez cały tydzień możesz robić popołudniami, basen, siłownia, może nowi znajomi, może zaczniesz zapełniać ten czas pasją jak malowanie, rzeźbienie, paralotnia, jazda na rowerze, zespół muzyczny. Masz wiele możliwości, a czas pomoże Ci z coraz większą radością wracać do domu.

Jakie Ty znasz jeszcze trudności albo propozycje ich rozwiązań dla tych,

którzy właśnie opuszczają rodzinne (toksyczne) gniazdo?