Tagi

, , , , , , , , , , , , ,

Udostępnij na:

Każda bajka kończy się „…i żyli długo i szczęśliwie.” I koniec, kropka. Żadnych wskazówek, podpowiedzi jak dalej żyć, jak już się spotka tego księcia z bajki. Jak kochać, żeby nie zranić, nie stłamsić, ale pozwolić rozkwitać i dojrzewać?

wedding-437969_1920

Po okresie entuzjastycznych spotkań i wspólnych wyjazdów, następuje decyzja o wspólnym zamieszkaniu, bez względu na to, czy jest związana ze ślubem czy nie. Trudne początki i tak mogą wystąpić, bo pierwszy duży kryzys związków jest określony właśnie mieszkaniem pod jednym dachem i docieraniem się. Najłatwiej jest tym, którym nie zależy, pozostali dopasowują swoje charaktery w mniejszym lub większym stopniu, ale jednak.

SKĄD BIORĄ SIĘ POCZĄTKOWE PROBLEMY?

  • Z konieczności zmiany nawyków, przyzwyczajeń – takich naszych codziennych rytuałów, które, układały dotychczas nasze osobne życie. Choć przez cały okres związku koniecznie chciałoby się być razem, to jednak w nowym, wspólnym domu odkrywamy, że wszystko będzie inne. Trzeba się wszystkiego uczyć od początku. Dosłownie od podstaw budować wspólne życie. Od ustalenia po której stronie umywalki postawić szczoteczki do zębów, po wieszanie firanek i ustalanie kto zmywa po obiedzie.

  • Z braku wcześniejszego wspólnego marzenia o tym jak to będzie – to daje okazję do sprecyzowania własnych pragnień, wyobrażeń i przede wszystkim, do opowiedzenia ich ukochanej osobie, która może sobie inaczej wszystko układać. Dzięki temu oboje mają szansę na zrobienie miejsca dla drugiej osoby we własnych planach.

  • Z braku samodzielności – po odejściu z domu trzeba się w pewien sposób odciąć od rodziców, samemu załatwiać codzienne sprawy. Dla zdrowia związku czasem lepiej jest zadowolić się wspólnie zjedzonym czerstwym chlebem odgrzanym na resztkach masła, bo nie było kiedy zrobić zakupów, niż zgodzić się na obiadki u rodziców kilka razy w tygodniu. Rodzice mają dobre chęci, chcą pomóc, ale to do dorosłych dzieci należy już dbanie o zakupy, posiłki, pranie. Jeśli system organizacji tych obowiązków nie zdaje egzaminu, to w trybie pilnym trzeba wdrożyć nowy. Jeśli żona nie gotuje tak dobrze jak mamusia, to są 3 wyjścia: przywyknąć, samemu zacząć gotować, albo codziennie jadać na mieście (to wersja LUX dla bogaczy). Jednak pod żadnym pozorem nie stołować się u rodziców.

  • Z rozczarowania drugą osobą – dopóki nie mieszka się pod jednym dachem, w każdym z nas jest skłonność do ukrywania wad, nawet podświadomie, choćby zniecierpliwienia, zmęczenia. Dopiero w domu odpuszczamy trzymanie fasonu. W chwili wspólnego zamieszkania elementarną częścią „domu” staje się współmałżonek i to przed nim odkrywamy ostatnie, intymne warstwy naszej osobowości. Bardzo często (powyżej 68%) jest tak, że po wspólnym zamieszkaniu ukochana osoba staje się kimś obcym. Budzimy się koło kogoś, kogo nawet nie kochamy, bo nie za tę osobę wychodziliśmy. Nie tej osobie ślubowaliśmy miłość. Po ślubie, nie możemy spakować swoich zabawek i uciec, trzeba się dogadać i na nowo zakochać, przypomnieć, to co połączyło i na tym skupić. Jeśli to mieszkanie na próbę, to zamiast rozstania (które jest łatwiejsze), można wpaść w pułapkę „Zostaję, bo wstyd tak odchodzić!” Pół biedy jeśli rozczarowanie dotyczy błahostek, ale często dotyczy to ważnych spraw i zamiast miłości ludzi łączy jedynie przywiązanie.

kryzys1

JAK PRZETRWAĆ PIERWSZE MIESIĄCE PO WSPÓLNYM ZAMIESZKANIU?

  1. Pogódź się z tym, że ON/Ona może mieć inne oblicze niż to, które znasz.

  2. Weź pod uwagę, że i Ty jesteś zaskoczeniem dla Niej/ Niego.

  3. Kiedy zaczynacie sobie dogryzać, albo po prostu widzicie w sobie za dużo „złych” rzeczy, to zatrzymajcie się. Umówcie się na randkę w domu, albo w spokojnej kawiarence. Znajdźcie czas na to, by usiąść koło siebie, spojrzeć sobie w oczy i z premedytacją, powtarzać w myślach, albo na głos Kocham Cię! Bardzo Cię kocham mimo….., kocham Cie mimo…. I tak wymieniajcie, wyrzucajcie z siebie to co boli, co wkurza, denerwuje. Ale wyłącznie w perspektywie MIŁOŚCI!

  4. Jeśli tego nie zrobiliście, a okazuje się, że potrzebujecie, to ustalcie plan obowiązków domowych, kto robi zakupy i kiedy, kto i kiedy sprząta, gotuje, pierze, prasuje.

  5. Koniecznie ustalcie też kiedy odwiedzacie rodziców i dlaczego lepiej razem niż osobno. Podpowiedź: Zarówno rodzice, jak i Wy musicie nauczyć się, że teraz to Was jest dwójka, że to nie ukochany synuś, czy córeczka przyszli w odwiedziny na całe popołudnie, ale wpadacie na obiad czy kawę i wracacie do siebie do swojego domu.

  6. Wychodźcie z domu na randki. Wspólne zamieszkanie, a tym bardziej ślub nie są końcem waszych starań o siebie. Trzeba przynajmniej dwa razy w miesiącu ubrać się odświętnie, pomalować, ogolić, uczesać i wyjść i być tylko dla siebie. A jeżeli zostajecie w domu, to koniecznie celebrować te chwile poprzez dobrą kolację, muzykę, świece, wino i … rozmowę (choć nie tylko)! Pamiętajcie bliskość waszych sec, dusz jest wyznacznikiem waszej prawdziwej, głębokiej więzi.

  7. Kontynuujcie wasze wspólne pasje sprzed okresu wspólnego zamieszkania. To one was zbliżyły i teraz pomogą wam przetrwać. Jeśli tego nie było, to najwyższa pora na znalezienie, odkrycie co będzie wam obojgu sprawiać radość, przyjemność, co was będzie rozwijało i razem i każdego z osobna.

  8. Pamiętajcie o znajomych z czasów panieńskich/kawalerskich raz, dwa razy w miesiącu dobrze jest się spotkać i obgadać bieżące problemy. Zdystansować się. Prawdziwi przyjaciele znają nas najlepiej i mogą nasze wyolbrzymione trudności pokazać nam w innym świetle, z innej perspektywy.

  9. Zadbajcie o miejsce i przestrzeń tylko dla siebie – po ślubie wydaje się, że wszystko mamy robić razem, że jesteśmy jedną wielką jednością … Bzdura! Jesteśmy odrębnymi jednostkami, z innymi potrzebami, pasjami, upodobaniami. Bardzo często potrzebujemy kilkunastu minut tylko dla siebie, żeby poukładać to co w nas siedzi. Kobieta z reguły lubi wtedy mówić o swoich odczuciach, wrażeniach itp., ale nie musi to być mąż, wystarczy koleżanka, przyjaciółka, sąsiadka. Mężczyźni z kolei albo potrzebują odpoczynku z bezmyślnym (dosłownie! Oni tak potrafią) patrzeniem się gdziekolwiek, albo uciekają do garażu naprawiać motor, samochód, swój, sąsiada, kolegi z pracy, w majsterkowanie, w „grzebanie” w komputerze. Drogie Panie to nie działanie przeciwko nam, bo takie nudne jesteśmy, to ich forma relaksu. Drodzy Panowie ustalcie sobie święty czas 30, 40, 60 minut który jest wam potrzebny i koniec, bo ciągłe uciekanie na 5 minut, sprawia, że nie jesteście zaangażowani we wspólny czas na 100%

  10. Jak najczęściej (ale nie codziennie!) wyciągajcie pamiątki ze ślubu, ze wspólnych wyjazdów, z tego co jest dla was drogocenne. To przywołuje nie tylko obrazy tych chwil, ale również emocje z nimi związane. To takie wracanie do źródła!

Czy masz jakieś sprawdzone sposoby na przetrwanie okresu docierania się w związku? Podziel się to dla nas ważne!